• Wpisów: 86
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:39
  • Licznik odwiedzin: 13 127 / 1150 dni
 
mynewlifestyle
 
cropped-TSC-Logo-20141.jpg

Szkoła im. Georga Washingtona nr 12 w Nowym Yorku. Niby taka niepozorna, jednak w niej może dziać się wszystko! Nikt nie może nadążyć za nią. To jakieś zabójstwa, gwałt, morderstwa, częste wyjazdy rodzin ze względu tego, że dziecko uczęszczało do tej szkoły. Rozstania idą parami, może to dlatego że uczniowie uczęszczający do tej szkoły są niewychowani? Nie wiadomo.... Spójrzmy na takiego Jessiego Carson'a. Nazwisko i imię brzmi normalnie, jednak pod tym chłopcem kryje się wiele skrzywdzonych i zranionych dziewczyn. Szkolny łamacz serc, jednak nie robi to z własnej woli, chłopak już od urodzenia nie miał kontaktu ze swoim ojcem, bo porzucił swoją rodzinę, ponieważ nie podobał się jego własny syn. Jessie nie miał ojca, dlatego nie do końca wie jak się rozmawia z dziewczynami itp. Pora na jakąś dziewczynę... może Anastasia Peverson. Mówi się na nią "wiedźma Nowego Yorku", tylko dlatego, że jest biedna, cuchnie i chodzi w porwanych ciuchach. Sprawiedliwość.... A są takie lalunie, które żywią się nieszczęściem innych, na przykład Alex Crazy.
"A o to są moje nowe zdjęcia z sesji fotogenicznej do magazynu "Vogue". Mam skrytą nadzieję, że Wam się spodobają i polubicie mnie w tej odsłonie...."
- Alex!!! Schodź na dół, bo się spóźnisz do szkoły - krzyknęła z dołu ciocia Alex.
- Już, już idę, tylko daj mi dwie minuty.- powiedziała siostrzenica
- A potem się dziwisz, że masz spóźnienia... - odpowiedziała ciocia
- Zawsze tak mówisz, a w piątek jakoś poszłam do szkoły w pół do ósmej i miałam jeszcze sporo czasu do dzwonka na lekcję - odburknęła Alex
- Dobra, dobra ale ja Cię nie będę usprawiedliwiała twoich spóźnień!
- Grrrrrr.... już idę - warknęła Alex
- A co to było? Chcesz coś jeszcze powiedzieć? Jak tak to oddawaj telefon - rozkazała do Alex jej ciocia
-Tylko nie mój telefon, będę grzeczna, obiecuję! - mówiła Alex
- Nie ma mowy, tak czy siak miałam Ci go zabrać, bo nie możesz się skoncentrować na nauce. A bo to blog, przyjaciółki, imprezy, facebook, instagram, chłopak... - przerwała ciotka, gdy do drzwi ktoś zadzwonił - .... umawiałaś się z kimś? - zapytała się ciocia Samantha, gdy zobaczyła za drzwiami Jessiego.
- Nie... cóż... to ja idę - powiedziała szybko ze zdziwieniem Alex
- Stop, oddaj mi swój telefon, w tej chwili! Tylko do końca tego tygodnia! - rozkazała ciotka Alex
- Ehhhh, dobra... - burknęła Alex - Chodź Jessie, mam już dość swej ciotki... - powiedziała Alex wychodząc na podwórko. Gdy jej jedyna ciocia usłyszała te słowa sama się biedna załamała. Usłyszeć coś takiego od swojego jedynego "dziecka". Jest jakby ktoś jej wbił sztylet w serce. Mimo, że sama mało zarabia i nie dba tak bardzo o swoją siostrzenicę, tak czy siak kocha i się nią przyjmuje, jakby to było jej dziecko.
Tymczasem u Jessiego i Alex....
- Fajnie, że po mnie przyszedłeś, jednak to jest trochę dziwne... - powiedziała ze zdziwieniem Alex
- Przyszedłem do Ciebie, bo pomyślałem, że lepiej jest ci to powiedzieć podczas drogi do szkoły. - wyjaśnił Jessie
- Tak? Ja też chcę dla Ciebie coś powiedzieć - powiedziała Alex
- Ty pierwszy/ pierwsza - powiedzieli na raz
- Ok, to ja lepiej powiem... no bo to jest tak. Od jakiegoś momentu nam się zaczyna nie układać. I zacząłem też inaczej patrzeć na świat, może to dlatego, że spodobała mi się jedna dziewczyna, nie powiem tobie jak ma na imię, bo nie chcę abyś miała z nią jakiś konflikt.... i moim zdaniem powinniśmy już byli dawno ze sobą zerwać - krok po kroku wyrwał się Jessie
- Am... em.... jestem pod lekkim wrażeniem. Już ci się nie podobam? A myślałam, że jestem jeszcze ładna... - powiedziała ze smutkiem Alex
- Nie, to nie o to chodzi, nie to że nie jesteś ładna czy coś. Jesteś bardzo piękna, ale.... - przerwała mu Alex - ale nie jestem tak atrakcyjna jak ta dziewczyna, która ci się tak bardzo podoba, o to ci chodzi?
- Coś w tym stylu, ale też tak nie do końca... po prostu nie jesteś najważniejsza... w sumie to nigdy nie byłaś.... ufff w końcu to powiedziałem! - zaszczycił się Jessie
- Ach tak, a w Tobie mi się najbardziej podobało tylko jedno, że byłeś wysportowany i miałeś czasami ładną fryzurę! Niestety z tym pierwszym to od dawna nie jest prawda. - powiedziała z wkurzeniem Alex
- Spoko, mogłaś mi to wcześniej powiedzieć, to bym jeszcze bardziej przybrał na wadze, specjalnie dla Ciebie! - powiedział Jessie bardziej krzykliwym głosem
- Zawsze chciałam w końcu to zrobić.... - po kilku sekundowej ciszy Alex wzięła zamach i dała z liścia po prawym policzku Jessiego. Po czym pobiegła szybciej w stronę szkoły.
Na świecie jest chociaż odrobina, jeden procent pracowitości i miłosierdzia. Sonia Strongers, dziewczyna która wiele przeżyła. Jej rodzice to jedne wielkie bankructwo. Z najlepiej zarabiających ludzi w Nowym Jorku stali się biedakami, którzy nie mają co do garnka włożyć. Jeszcze na dodatek są alkoholikami i to co tylko dostaną od państwa co tydzień, wszystko co do grosza wydają na alkohol i inne używki. Sonia jednak uporała się z tym. Na początek założyła swój kanał na youtube.com pod nazwą SoniaStrongersSing. Nie wiedziała, że przez to zyska sławę i do tego pieniądze. Jej pierwszy filmik dzisiaj ma ponad 3 miliony wyświetleń. To nie wszystko, co tydzień razem z przyjaciółkami ma występ w knajpie "Naleśnikarnia u Bourton'a" oraz co razu jest zapraszana na sesje do wielkich magazynów o modzie. A to wszystko dla swojego brata, aby chociaż on coś na tym zyskał.
Sonia dziś przyszła do szkoły  trochę wcześniej, aby napisać  jej nową piosenkę. Myśli tylko o jednym, czyli o zdradzie. Chce się zemścić na swoim byłym chłopaku, który ją zdradził. Ponoć dużo takie piosenki zbijają fortuny..... Patrzy na zegarek i jest godzina 7 : 45, a koleżanek nadal brak, tylko widzi Jessiego, który idzie jakiś taki uśmiechnięty, ale jednak widzi wielkiego sińca na jego prawym policzku. Podchodzi coraz bliżej Soni i się zatrzymuje. Nagle Sonia przerwała tą chwilę ciszy i mówi:
- Hej, nie chcę Ci nic mówić, ale masz wielkiego sińca na twarzy, ale jak znam życie to powiesz, że to twój nowy podkład do twarzy...
- Hahaha, bardzo śmieszne, jak chcesz się ze mnie ponabijać, to lepiej nie dzisiaj, to nie mój dzień.- burknął ze złością Jessie
- Dobra, dobra nie obrażaj się już tak, po prostu zawsze mówiłeś, jak od kogoś oberwałeś, że to przez tę nową maseczkę, czy coś... taki twój charakter - powiedziała ze spokojem Sonia
- Aha, fajnie... lepiej się nie ciesz tym, że jest mi źle, bo jutro nie będzie tak dobrze... - zapowiedział zemstę Jessie
- Weź się odczep ode mnie, zawsze masz coś do mnie! - odpowiedziała na "zapowiedź zemsty Jessiego"
- Bo z Tobą zawsze jest coś nie tak!!! Nie zauważyłaś, każdy wie jakich ty masz rodziców... - przerwał Jessie wiedząc, że Sonia nie za bardzo lubi jak się jej wspomina o rodzicach....
- Dzięki, a już myślałam że będę miała fajny dzień...wszystko spieprzyłeś, a teraz idź bo już idą moje przyjaciółki i chcę się z nimi przywitać. Chyba mi nie zabronisz?! - wkurzyła się Sonia na Jeesiego. Widząc dziewczyny poczuła w końcu ulgę.
- Sonia!!!!! Wszystkiego najlepszego z okazji twoich urodzin!!! Niech się spełnią twoje wszystkie najskrytsze marzenia!!! - wrzasnęły przyjaciółki Soni. Anna, Jess i Alba, jej NPPS( Najlepsze przyjaciółki pod słońcem).
- A to od nas dla Ciebie prezent, o którym skrycie marzyłaś! - podarowała Anna prezent, po czym powiedziała, że nie można już jego zwrócić. Prezent był od wszystkich przyjaciółek. Każda z nich się złożyła.
- Ale to jest drożyzna!!! Przecież to Samsung Galaxy S6!!!! On kosztuje więcej niż wasze miesięczne kieszonkowe!!! Jejku, nie musiałyście tego mi robić!!! - mówiła to z takim szczęściem Sonia
- To wszystko dla Ciebie, zasłużyłaś ! - odpowiedziały jej na to każda z przyjaciółek

A temu wszystkiemu przysłuchiwał się Jessie i w myślach do siebie zaczął mówić, jakim to jest największym głupkiem na świecie, aby w dniu urodzin mówić coś takiego... Chciał się zakopać pod ziemię. Zaczął biec, ale gdzie tego nikt nie wiedział...

8 : 00 , zaczęła się lekcja angielskiego z przystojnym nauczycielem, który kiedyś występował w reklamie majtek firmy "Celvin Klein". Lekcje z nim miała jego klasa. Czyli 2B, tam gdzie się uczy Sonia i jej przyjaciółki, Kate Mendsley i Jessie z jego przyjaciółmi. Gdy Matt Hunter odczytywał listę obecności nie było kilku uczniów, w tym Jessiego. Jednak, gdy miał już zaczynać omawianie sprawdzianów, do klasy wbiegł spóźniony Jessie i podszedł do ławki, gdzie siedziała Sonia i wręczył jej czerwone róże, po czym powiedział:
- To dla ciebie Soniu, mam nadzieję że mi wybaczysz za dzisiejszy niemiły poranek....
- Yyyyy, ammmm, ja nie wiem co mam powiedzieć... - wymamroczała Sonia
- Ale ja wiem, Jessie siadaj do ławki, zostaniesz po lekcji i wytłumaczysz swoją nieobecność, tylko wymyśl coś dobrego. - powiedział Matt Hunter
- Dobra, dobra... - odpowiedział Jessie na rozkaz nauczyciela
- Co do klasówek, poszło wam nawet nieźle, było kilka szóstek, kilkanaście piątek, dwie chyba czwórki i jedna trójka. Może zacznijmy od szóstek, Kate Mendsley, bardzo ładna praca.... - powiedział rozdając klasówkę dla Kate
- Dziękuję, starałam się - puszczając oczko odpowiedziała dziewczyna

I tak to jakoś leciało wszystkie przyjaciółki Soni, wraz z nią dostały piątki,a tą trójkę zarobił Jessie. Po lekcji, kiedy w końcu nauczyciel skończył rozmawiać z Jessim, Kate weszła do klasy, podeszła do Matta i zaczęła się pytać o dodatkową pracę domową dla niej.
- To co dostanę na dziś? - spytała się Kate nauczyciela
- Dziś dostaniesz....... - przerwał nauczyciel wtedy kiedy uczennica podeszła do niego bliżej i zaczęła go całować.



1. Podoba się Wam prolog?
2. Jak wyjaśni swoje zachowanie na lekcji Jessie względem Soni?
3. A co powie nauczyciel na zachowanie Kate?

Ola <3

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków